Rozdział 6.

Dzień jak co dzień. Z tym, że nie poszłam do szkoły. Symulowałam ostre bóle brzucha. Udało mi się to tak dobrze, że mama kazała zostać mi w domu. Z bananem na twarzy leżałam na łóżku i miałam laptopa na kolanach. Przeglądałam ulubione stronki, gdy nagle dostałam sms-a od Harrego z zapytaniem, dlaczego nie ma mnie w szkole. Odpowiedziałam, że nie chciało mi się przyjść, zgodnie z prawdą. Po chwili dostałam kolejną wiadomość, w której Harry twierdził, że beze mnie i mojego śmiechu nie dotrwa do końca lekcji. Jakiż on słodki. Nie odpisałam mu, bo skończyła mi się kasa na koncie. Sprawdziłam jeszcze facebook i postanowiłam, że się zdrzemnę. Gdy się obudziłam była już 15. Trochę mi się przysnęło. Podeszłam do okna i spostrzegłam z daleka sylwetkę Harrego i jeszcze jednej osoby. Nie za bardzo wiedziałam kto to. Kiedy się zbliżyli, okazało się, że to Jasmine.
- Nie ma mnie jeden dzień w szkole, a ty już prowadzasz się z nią? - mówiłam do siebie pod nosem.
Poczułam ogromną złość i zazdrość. Nie mogę mu robić wyrzutów, że spotyka się z innymi dziewczynami, tym bardziej, że nie jesteśmy nawet ze sobą, ale jednak byłam zła. Nie ma innych przyjaciół? To musiała być Jasmine? Opadłam na podłogę, ale za chwilę się podniosłam i poszłam do okna w kuchni. Zobaczyłam coś, co rozzłościło mnie jeszcze bardziej. Jasmine szła objęta z Harrym, a jej ręka z każdą chwilą schodziłam coraz niżej, aż w końcu wylądowała w tylnej kieszeni jego obcisłych jeansów. Do tego Harry spojrzał się na nią i pocałował ją w policzek. To dobiło mnie do końca. Jeszcze tydzień temu tak bardzo zarzekał się, że coś do mnie czuje, a teraz lata za Jasmine? Stracił bardzo wiele w moich oczach. Widać, że jest niestały w uczuciach. Miałam rację, że to nie chłopak dla mnie. Usiadłam na łóżko i wtuliłam się w kołdrę. Czułam się okropnie. Nie miałam zamiaru siedzieć tak cały dzień w domu więc zadzwoniłam do Lou. On od razu zgodził się na spotkanie. Przyszedł po mnie punktualnie o 18.
- Jak się masz księżniczko? - wypalił na wejściu i przytulił mnie.
- Jakoś... - wykrzywiłam się.
- Co się stało? - pogłaskał mnie po ramieniu.
- Nic takiego. - spojrzałam w ziemię.
- Chyba jednak coś jest na rzeczy. - stwierdził. - Przejdźmy się kawiarni i tam wszystko mi opowiesz. - dodał i pociągnął mnie za rękę.
Dotarliśmy na miejsce. Zamówiliśmy kawę i usiedliśmy do dwuosobowego stolika.
Zwierzyłam się Lou z dzisiejszego zdarzenia. Stwierdził, że nie powinnam się tym przejmować, bo Harry już tak ma. Może i wygląda na słodkiego, uroczego i bardzo dobrego chłopaka, ale w rzeczywistości lubi sobie pogrywać z niektórymi dziewczynami i ja mogę być jego kolejną "zdobyczą", chyba, że w porę się ogarnę i dam sobie z nim spokój. Po za tym Jasmine zawsze się do niego kleiła i co nieco kiedyś ze sobą kręcili. Wydawało się, że może chcą odnowić znajomość. - tego dowiedziałam się od Lou.
Rozczarowały mnie te słowa, bo moje wyobrażenie o tym kolesiu było zupełnie inne. Wiadomo, że on zna go lepiej. To przyjaciele. Ja znam go dość krótko i codziennie dowiaduję się o nim nowych rzeczy. Lepszych i gorszych. Nie chcę być traktowana w ten sposób. Nie dam mu bawić się moimi uczuciami. Będę sprawiać wrażenie, że mam wyjebane, że jest mi zupełnie obojętne, co robi, z kim robi, jak robi i gdzie robi. Żal będzie zżerał moje serce, ale dam radę.
- Może przejdziemy się do mnie? Co ty na to? - Lou puścił mi oczko.
- Chętnie. - uśmiechnęłam się.
Chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z kawiarni. Podczas drogi ciągle się wygłupialiśmy. Biliśmy, łaskotaliśmy, wyzywaliśmy.
- Jesteśmy na miejscu. - wskazał gestem na jego dom.
Był na prawdę duży i z zewnątrz wyglądał niemalże jak pałac. Z prawej strony stałą fontanna i piękne rzeźby ogrodowe, a z lewej mini plac zabaw. Pewnie ma rodzeństwo, bo sam się raczej tam nie bawi.
- Zapraszam do środka. - otworzył przede mną drzwi.
Wewnątrz było jeszcze piękniej niż na zewnątrz. Pokierowaliśmy się do góry, do pokoju Louisa. Mało co nie zabiłam się na tych strasznie krętych schodach. W jego małym królestwie panował na prawdę zadziwiający porządek. Nie to co u mnie. Aż miło się siedzi w takim czystym i zadbanym pomieszczeniu.
- To co robimy? - zapytałam i usiadł obok mnie na łóżku.
- Hmm... - nie zdążyłam nic powiedzieć, a Lou rzucił się na mnie łaskocząc mnie.
- Przestań, proszę! - wrzeszczałam.
- Bo co?
- Zrobię wszystko! - starałam się wyrwać.
- Wszystko? - upewnił się.
- Tak! - krzyknęłam.
Przestał. Spojrzał na mnie maślanymi oczkami i powiedział:
- Musisz mi pomóc.
- Co się stało? - usiadłam po turecku na przeciwko niego.
- Jest pewnie dziewczyna. Jest starsza ode mnie i bardziej doświadczona. Przynajmniej tak twierdzą moje tajne źródła. - westchnął. - No i jest taki jeden problem. - spuścił wzrok.
- Jaki? Jeśli mogę pomóc to pomogę. - poczochrałam mu włoski.
- Nie potrafię się całować. - zrobił się cały czerwony.
Zatkało mnie. Patrzałam na niego z niedowierzaniem.
- Nie patrz tak na mnie, to parzy! - odwrócił się do mnie plecami.
- Po prostu jestem zdziwiona, to nic złego, że nie potrafisz się całować, tego da się przecież nauczyć. - uśmiechnęłam się. - Ale dlaczego mi o tym mówisz? - zapytałam.
- No właśnie...bo chciałbym, żebyś mnie nauczyła i...
- Chcesz się ze mną całować?! - przerwałam mu.
- To nie tak jak myślisz! Po prostu...eh. Chcę poćwiczyć? - wykrzywił się.
- Ale czemu akurat na mnie? - zrobiłam wielkie oczy.
- Nie pytaj, całuj! - zachichotał.
Przez chwilę patrzałam na niego jak na idiotę, ale potem wstałam i usiadłam na niego okrakiem. Pchnęłam go tak, że leżał na łóżku, a ja siedziałam na nim. Pochyliłam się nad nim. Moja głowa była coraz bliżej jego. Widziałam strach w jego oczach. Dzielił nas zaledwie centymetr.
- Nie mogę. - odwróciłam lekko głowę.
Lou nic nie odpowiedział, tylko przycisnął mnie do siebie i nasze usta się spotkały. Zaczęło się od niewinnych, delikatnych pocałunków, które przerodziły się w namiętne i głębokie. Lou świetnie całuje, jakby robił to już wiele, wiele razy. To było bardzo dziwne, szczególnie, że twierdził, że kiepsko się całuje. Zepchnął mnie z siebie i tym razem on usiadł na mnie. Spojrzał mi głęboko w oczy i znów zaczęliśmy się całować. Poczułam, że jego ręce wędrują pod moją koszulkę. Najdziwniejsze było to, że mi to wcale nie przeszkadzało. Dawałam się ponieść chwili. Lou ścisnął lekko moje piersi. Jęknęłam cicho. Mój biustonosz odpinał się z przodu i Lou to wykorzystał. Zaczął pieścić moje melony, a może raczej brzoskwinki. To było takie przyjemne. Nigdy wcześniej nie przekraczałam pewnej granicy, więc nie wiem co mnie podkusiło, żeby pozwolić na to dzisiaj.
Lou zaczął całować mnie po szyi, robił to tak delikatnie i zmysłowo. Schodził coraz niżej. Gdy doszedł do pępka poczułam narastające ciepło w dolnych częściach ciała. Wplotłam ręce w jego włosy, a on powoli zaczął zsuwać mi spodnie. Rozszerzył lekko moje nogi i zaczął całować moją myszkę przez bieliznę. Pojękiwałam cicho. Świat zaczął wirować mi przed oczami, a w głowie miałam tysiące różnych, dziwnych myśli. Nie zastanawiałam się teraz po co i dlaczego. Po prostu dałam się ponieść emocjom. Minęło kilka minut i chyba chciał posunąć się dalej, ale rozległ się dźwięk dzwonka. Louis zerwał się i spojrzał przez okno.
- To Harry! - krzyknął.
- CO?! - byłam totalnie zdezorientowana.
- Ubieraj się i schowaj się do łazienki, on nie może Cię tutaj zobaczyć. - powiedział stanowczo.
- Masz rację. - zabrałam ciuchy i pobiegłam do pomieszczenia, a Lou poszedł otworzyć Harremu drzwi.
Po kilku minutach usłyszałam śmiechy. Weszli do pokoju. Zaczęłam przysłuchiwać się ich rozmowie.
Harry: Co słychać, stary?
Lou: Wszystko w porządku, a jak u Ciebie?
Harry: Byłem z Jasmine.
Lou: Żartujesz sobie? Zadajesz się z tą pustą dziewuchą?
Harry: Nie to, że zadaję...po prostu dzisiaj przyszła do mnie smutna i zwierzała mi się, że jej ojciec zmarł w wypadku samochodowym. Zrobiło mi się jej żal. Kiedy zobaczyłem, że płacze to zaproponowałem jej spotkanie, żeby ją trochę pocieszyć. Wiesz przecież, że mam takie miękkie serce.
Lou: Nie sądzisz, że to kolejna z jej sztuczek?
Harry: Nie. Może nie jest najmądrzejszą i najmilszą osobą na świecie, ale to też człowiek i nie mogłem jej tak zostawić.
Lou: Skoro tak uważasz.
(chwila ciszy)
Harry: Hey Lou...
Lou: Tak?
Harry: Co na Twoim łóżku robi naszyjnik Mii?
Lou: Ermm...
Harry: Była u Ciebie? Kiedy?
Lou: Była...jakieś dwie godziny temu.
Harry: Co robiliście? Mówiła coś o mnie?
Lou: Nie.
Harry: Spoko. Muszę się do niej przejść. Pewnie już wróciła do domu, więc zaraz się zbieram.
Lou: Nie! Nie...
Harry: Co jest?
Lou: Dopiero co przyszedłeś i już chcesz mnie zostawić?
Harry: Przecież wiesz, że bardzo ją lubię...i kocham spędzać z nią czas.
Lou: A co ze mną? Ja już się nie liczę?!
Harry: Nie bądź głupi. Przecież wiesz, że Cię kocham.
Dalej nie słuchałam. Byłam wściekła na Lou za to, że nagadał mi takich głupot o Harrym...i jeszcze to co robiliśmy. Nie podejrzewałabym go o takie coś. Wydawał się być bardzo w porządku, ale chyba jednak się co do niego myliłam. Może Corn miała rację. Chyba nie powinnam się już z nimi zadawać. Od kiedy się zaprzyjaźniliśmy to codziennie targają mną różne emocje. Od złości po zazdrość, smutek i radość. Jestem tylko ciekawa jak ja teraz wyjdę z tej łazienki. Chyba będę musiała czekać, aż Lou wypuści Harrego. Przez ten czas jedyne co mi zostanie to podsłuchiwanie ich rozmów. Może czegoś ciekawego się dowiem.
Harry: Idę do łazienki. Muszę odcedzić kartofelki.
Lou: NIE!
Harry: Dlaczego?
Lou: Bo...bo toaleta się zapchała. Idź do łazienki na dole...tej obok pokoju moich rodziców.
Harry: No okej.
Usłyszałam trzask drzwi i wyszłam z łazienki.
- Lou...rozczarowałeś mnie. - westchnęłam.
- Ja..ja...przepraszam. Nie chciałem. Nie wiedziałem, że tylko dlatego poszedł z Jasmine. Na prawdę. - tłumaczył się.
- Dlaczego mówiłeś o nim takie rzeczy? - zapytałam.
- To, co mówiłem było prawdą. - powiedział stanowczo. - On nie zabawia się uczuciami dziewczyn, kiedy jest na prawdę zakochany. - dodał.
- Sugerujesz coś?
- On chyba na prawdę Cię lubi. - powiedział. - Myślałem, że się tylko zauroczył. - spuścił wzrok.
- Lepiej nie myśl. - powiedziałam ironicznie. - A co do tego, co działo się przed przyjściem Harrego...
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam! - krzyczał. - Na prawdę nie wiem, co we mnie wstąpiło. Czy mi wybaczysz? - spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
- Eh...nie potrafię się długo gniewać. - uśmiechnęłam się lekko. - Obiecaj mi tylko, że to już nigdy się nie powtórzy. - dodałam.
- Obiecuję! - wykrzyczał radośnie i przytulił się do mnie.
W tym momencie drzwi od pokoju się otworzyły, a w nich stał Harry z taką miną jakby zaraz miał się rozpłakać. Od razu odkleiłam się od Lou i staliśmy w ciszy przez jakiś czas.
- Harry... - zaczął Lou.
- Nie. Nie ważne. Na mnie już czas. Nie będę wam przeszkadzał. - odwrócił się na pięcie i pobiegł w stronę wyjścia.
Lou poleciał za nim. Ja natomiast zostałam w pokoju, usiadłam na fotelu i myślałam, że wyrwę sobie wszystkie włosy z głowy. Harry jest teraz pewnie tak na nas wściekły, że nigdy w życiu już się do nas nie odezwie. I co ja mam teraz zrobić?

Jest i rozdział 6!
Jakoś nie mogłam się zebrać, żeby go napisać. ;d
Sorry, że taki krótki, ale chcę was potrzymać w niepewności. xd
Mam nadzieję, że moja wena nie będzie mnie tak zawodzić jak ostatnimi czasy.
Czekam na wasze opinię. ;) 
I byłoby mi miło, gdybyście dodawali się do obserwujących (na dole bloga). ;)
Pozdrawiam. ♥

piątek, 4 listopada 2011

24 responses to Rozdział 6.

  1. Happy1Dfan says:

    niesamowity ;d Biedny Harry ); Ale z Louim to mnie zaskoczyłaś ^^
    Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.
    Czekam na siódemkę ;)
    Oby szybko, najlepiej jeszcze dziś :D !

  2. Anisa. says:

    Aaaaaależ mnie zaskoczyłaś. No po prostu bombowy rozdział :) Szkoda mi tylko ich wszystkich, bo teraz wytworzyła się niejasna sytuacja, która mam nadzieję, że szybko się wyjaśni. [help-me-see] :)

  3. dusiaq says:

    meega, o kurde, oby Harry się nie obraził. Musi się wszystko wyjaśnić :d informuj mnie, mój twitter : dusia_PL

  4. Salixiv says:

    cuudowny rozdział ♥
    błagam daaj następny.Mam nadzieję, z Harry długo nie będzie obrażony.

  5. No super rozdział! Codziennie kilka razy sprawdzam czy coś dodałaś, aż dopiero dzisiaj przeglądam strony i Twojego bloga też patrze, a tam rozdział nowy więc z bananem na twarzy zabieram się za czytanie! A teraz nie mogę się doczekać następnego rozdziału, pisz częściej!!! :) Twitter: EmilyRasberryyy <3

  6. Anonimowy says:

    O matko, to jest świetne. Dodawaj siódmy jak najszybciej, najlepiej jutro ^^
    A z Louisem to mnie zaskoczyłaś, no no. Oby się tylko Harry nie obraził :x

  7. @YeahManBaby says:

    smutno się skończył. szkoda :( mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni :* a tak w ogóle... cudowny rozdział!!!!!! <3

  8. Anonimowy says:

    jej, no nie wiem dlaczego to wysłało jako Anonimowy :)
    miało być : roadtolovee oczywiście <3

  9. Anonimowy says:

    łoooł. się narobiło. ^ . ^ świetny rozdział : DD mam nadzieję, że z Harrym się ułoży. *____* czekam na następny. : * : )
    @iBiebsLovatic

  10. Anonimowy says:

    łohoho xD ale się porobiło... wspaniały rozdział, na prawdę ;D nie mogę się już doczekać co będzie dalej ;) [btr-here-with-me]
    Kramel

  11. diana X. says:

    boskie, serio <3
    tego bym się nigdy nie spodziewała
    jak najszybciej następny proszę :D

  12. kej says:

    nie spodziewałam się takiego obrotu akcji! coraz ciekawiej.. :D już nie mogę sie doczekać!

  13. Anonimowy says:

    szkoda, że Mia całowała się z Lou a nie Harrym ;( Mam nadziję, ze jeszcze się zjdą ;) Czekam na nn ;) @How2LuvYah

  14. Anonimowy says:

    Nareszcie! Myślałam, że już nigdy tego nie dodasz -.-
    Powiem, że Lou strasznie mnie rozczarował. Jak on mógł?! Zdrajca! hahaha! Ale i tak go kocham ;DD A tekst: - Nie pytaj, całuj! - zachichotał. Normalnie myślałam, że się zleję xD Uwielbiam twoje poczucie humoru.
    Dodawaj szybko! Kocham ;)

  15. Świetny rozdział , czekam na następny . Mam nadzieję , że wszystko się ułoży . Pozdrawiam OneDirectionLove♥ i zapraszam do mnie http://1directionlove.blogspot.com/

  16. Anonimowy says:

    jej, uwielbiam twoje opowiadania.
    już nie mogę się doczekać następnego rozdziału. ♥

  17. Anonimowy says:

    Więcej Larry'ego Stylinsooooooooooooooooooooon'a !
    Rozdział ciekawy , ale końcówka jest MEGA !(jednak wolała bym , żeby to Harry i Louis się całowali)
    a no i moim zdaniem lepiej by było , żeby to Harry i Louis byli razem , a Mia , została ich najlepszą przyjaciółką na caaałe życie : ** Pozderki . Claudiaa; D LICZĘ, ŻE WYKORZYSTASZ TEN KOMENTARZ !

  18. Anonimowy says:

    Mam ochotę założyć twój fan club <3

  19. Anonimowy says:

    O mój boże, biedny Harry! Ja rozumiem, że Lou wprowadził Mię w błąd, ale no... nie spodziewałam się tego! Naprawdę. Zaskoczyłaś mnie, jak nigdy nikt inny! Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział. + Będziesz mnie informować? ;> (http://one-direction-tour.blog.onet.pl/) :*

  20. Anonimowy says:

    prooooosze, dodaj jak najszybciej.
    uwielbiam czytać twoje opowiadania. <3

  21. Truskaffka.14 says:

    Ko-cham Te-go Blo-ga !

  22. Anonimowy says:

    supeeer blog ! czekam na następne !

  23. checkered says:

    no no : > fajne : * zapraszam też do mnie , ja dopiero zaczynam : d
    mybodyfallsuponmykneespraying.blogspot.com

  24. Anonimowy says:

    TEN BLOG JEST SUPER ! ŻAŁUJĘ ŻE NIE ZAUWAŻYŁAM GO WCZEŚNIEJ... BŁAGAM- NIE PRZESTAWAJ PISAĆ !!!

Prześlij komentarz

O mnie

Moje zdjęcie
Agata. (;
I'm just a ordinary girl. (:
Wyświetl mój pełny profil

Archiwum

Obserwatorzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.