Rozdział 5.

Otworzyłam oczy i ujrzałam bardzo jasne światło, które trochę mnie oślepiło. Rozejrzałam się na boki. Byłam podłączona do kroplówki i jakiś innych aparatur. Dopiero po dłuższej chwili zorientowałam się, że jestem w szpitalu. Chciałam się podnieść, ale nie dałam rady. Bardzo bolała mnie głowa. Spojrzałam przed siebie. Na niewielkim fotelu w rogu sali spał Harry, a nim nim Louis. Wyglądali przeuroczo. Chyba przesiedzieli tutaj całą noc.
- Harry... - wydukałam, ale chłopak chyba nie usłyszał. - Harry! - tym razem krzyknęłam.
- Co jest stało? - jego głowa wyłoniła się spod klatki piersiowej Louisa.
- O to samo chciałam zapytać Ciebie. - westchnęłam.
- Widzę, że nasza księżniczka wstała. - wtrącił się Louis i zaczął głośno ziewać.
- Straciłaś przytomność w szkole. - Harry spojrzał w podłogę.
- Pamiętam...dostałam z piłki, krew leciała mi z nosa, zaniosłeś mnie do pielęgniarki i tam...urwał mi się film. - na mojej twarzy zagościł grymas.
- Nie ważne. Już wszystko jest dobrze. - podszedł do łóżka, na którym leżałam i pogłaskał mnie po włosach.
- Oh...jesteście słodcy. - stwierdził Louis, podszedł do Harrego i poczochrał mu czuprynkę.
- Lou! - krzyknął Harry i rzucił się na niego, a w efekcie obydwoje wylądowali na ziemi i zaczęli się bić.
- Hahahaha! - wybuchłam śmiechem. - Wy jesteście jeszcze bardziej uroczy. - stwierdziłam spoglądając na to, co wyprawiają.
Chyba nawet mnie nie usłyszeli, bo byli bardzo zajęci sobą. W pewnym momencie Lou usiadł na Harrego okrakiem i ograniczył jego ruchy. Przybliżył swoją twarz do jego twarzy i ucałował go w policzek.
- Lubisz to! - krzyknął.
- No pewnie, kocie! - Harry przygryzł dolną wargę.
Udawali potem, że się gwałcą i robili takie tam inne niecenzuralne rzeczy, o ktorych już wolę nie mówić. Niesamowicie umilili mi czas spędzony w szpitalnym łóżku. Musiałam pobyć tu jeszcze kilka dni, ale dzięki temu, że oni codziennie mnie odwiedzali to nigdy się nie nudziłam. Zawsze było wesoło. Czasami zastanawiałam się czy oni przypadkiem nie są biseksualni? To ich zachowanie jest bardzo podejrzane. Nie ważne. I tak kocham ich "bromance". Bo tak nazywają to, co jest pomiędzy nimi.
Nadszedł wreszcie dzień, w którym miałam wrócić do domu. Harry i Lou mieli mnie do niego doprowadzić. Obiecali moim rodzicom, że na pewno wrócę cała i zdrowa. Tak jak mówili, tak też zrobili. Nie chciałam się z nimi jeszcze rozstawać, więc zaprosiłam ich do środka. Przedstawiłam ich rodzicom. Bardzo się polubili. Zjedli z nami obiad, a potem cała nasza trójka wylądowała w moim pokoju.
- To co robimy? - zapytał entuzjastycznie Lou.
- Może małe karaoke? - Harry puścił mu oczko. - Mia, co ty na to? - zapytał.
- Erm...nie umiem śpiewać. - zrobiłam smutną minkę.
- Nie szkodzi! To przecież tylko zabawa! - Lou poczochrał mi włosy.
- Niech wam będzie. - westchnęłam i uśmiechnęłam się lekko.
Pierwszy miał śpiewać Harry. Wybrał piosenkę "You are so beautiful". Znalazł wersję instrumentalną na internecie i włączył ją. Po chwili rozległ się jego nieziemski głos.


You are so beautiful,
To me. - spojrzał mi głęboko w oczy.
You are so beautiful,
To me. - pogładził mnie delikatnie po policzku.
Can't you see?
You're everything I hoped for,
You're everything I need.
You are so beautiful,
To me. - przybliżył swoją twarz do mojej na sekundę i odszedł kilka kroków do tyłu.

You are so wonderful,
To me. - podszedł do Lou, a ten zaczął chichotać.
You are so wonderful,
To me. - Harry też już nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
Can't you see?
You're everything I hoped for,
You're everything I need. - przutulili się.
You are so wonderful,
To me. - Lou nie wytrzymał i tak potwornie zaczął się śmiać, że Harry przerwał śpiewanie i śmiał się razem z nim.

- Ale wy macie rysy! - powiedziałam i kopnęłam Lou.
- A to za co?! - zapytał oburzony.
- Odruch! - wytknęłam język.
Lou cwaniacko się uśmiechnął, wyciągnął ręce w moją stronę i zaczął mnie łaskotać. Po chwili Harry się do niego przyłączył. Mam okropne łaskotki, a oni to perfidnie wykorzystują.
- Przestańcie, błagam! - wrzeszczałam przez śmiech.
Nie reagowali. Nadal to robili. Myślałam, że zaśmieję się na śmierć. Tak wywijałam nogami, że nieumyślnie kopnęłam Harrego w klejnoty. Momentalnie przestali mnie łaskotać. Harry złapał się za krocze i położył się na ziemi piszcząc jak mała dziewczynka.
- Jak mogłaś! - wykrzyczał.
- Prze-
- Oh my god! Ten sprzęt jeszcze kiedyś mu się przyda! Ja tak o niego dbam, a ty co opierdzielasz?! - Lou podszedł do Harrego i go przytulił. - Wszystko będzie dobrze, stary. Wymasuję Ci i przestanie boleć. - uśmiechnął się cwaniacko.
- Wolę, żeby ktoś inny to zrobił. - spojrzał na mnie takim bardzo specyficznym wzrokiem.
- Yyy... - to jedyne, co wydusiłam z siebie.
- Ranisz mnie! - krzyknął Louis, poszedł do kąta i udawał, że płacze.
- Wybacz! - pisnął Harry i podbiegł do niego. - Przecież wiesz, że Cię kocham. - pogłaskał go po włosach.
- Powiedzcie mi coś szczerze. - wtrąciłam się nagle. - Czy wy jesteście...no...biseksualni? - zapytałam głupio.
- Tak! - krzyknął Lou.
- Nie! - odpowiedział Harry.
- Ej! - Lou spojrzał na niego jakby chciał go zabić po czym obydwoje zaczęli się śmiać jak idioci.
Nie wierzę w tych kolesi. Mają na prawdę nie równo pod sufitem, ale za to ich uwielbiam.
Przez te wszystkie wygłupy zupełnie zapomnieliśmy o karaoke. Może to i dobrze, bo ja totalnie nie umiem śpiewać. Zbłaźniłabym się tylko przed nimi.
Przyniosłam do pokoju chipsy, colę, popcorn i zaczęliśmy oglądać horrory. Dzięki ich komentarzom one wcale nie były straszne, tylko przezabawne. Czas tak szybko nam mijał, że nim się obejrzeliśmy, a była już 3 nad ranem.
- Rodzice mnie zabiją! - psiknął Lou. - Pewnie jestem już poszukiwany przez policję w całym mieście, bo matka zgłosiła moje zaginięcie! - dodał i zaczął biegać po pokoju jak opętany.
- Spokojnie. Zadzwoń do rodziców i powiedz, że jak zwykle nocujesz u mnie. - puścił mu oczko.
- Masz rację. - odetchnął i zadzwonił do swojej rodzicielki.
Obejrzeliśmy jeszcze jeden film i poczułam się zmęczona. Chłopacy jednak nadal mieli mnóstwo energii i nie mieli zamiaru położyć się spać. Próbowali mnie rozbudzić, ale im się nie udało. Po dłuższej rozmowie namówiłam ich jednak do tego, żeby trochę odpocząć. Harry położył się na moje łóżko, Lou walnął się tóż obok niego i pokazał gestem, że mam wbić się między nich. Tak też zrobiłam. Moje łóżeczko jest dwuosobowe, więc było trochę ciasno. Ułożyłam głowę na torsie Harrego, jedną nogę wcisnęłam między jego nogi, a drugą położyłam na Lou. On przytulił mnie od tyłu, jednocześnie wpychając rękę pod t-shirt Harrego.
- Tak to ja mogę spać. - stwierdził Lou.
- Ja także. - spojrzałam niepewnie na Harrego, a on tak słodko się do mnie uśmiechnął.
Po kilkunastu minutach wszyscy zasnęliśmy jak małe dzieci. Było mi tak niesamowicie wygodnie. Mogłabym tak zasypiać codziennie. No może bez Lou...nie to, że on mi przeszkadza, ale wiecie...narusza intymność moją i Harrego.

Obudziłam się, przetarłam oczy i zorientowałam się, że jestem przytulona z Lou, a Harry wylądował na podłodze. Chciałam wyrwać się z jego uścisku, ale zbyt mocno mnie trzymał. Żal było mi go obudzić, bo tak słodko spał. Postanowiłam więc zasnąć jeszcze na godzinkę. Objęłam go i ułożyłam głowę na poduszcze. Po kilku minutach Lou zaczął coś mówić przez sen.
- Harry...Harry. - szeptał. - Masz taki umięśniony brzuszek. - jeździł ręką po moim brzuchu. - Jesteś taki seksowny, pragnę Cię. - przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej i zjechał jedną ręką na mój pośladek. - Masz nieziemską dupcię. - klepnął mnie w dupę.
- Louis! - wrzasnęłam i spoliczkowałam go.
Ten momentalnie się obudził, przetarł oczy i ziewnął.
- Co się stało? - zapytał po chwili. - I dlaczego Harry leży na podłodze? - spojrzał na mnie głupio.
- Też chciałabym wiedzieć... - zachichotałam..
- Zaraz go obudzę. - Lou rzucił się na niego.
- Mamo, daj mi pospać, jeszcze 5 min. - Harry odpychał Louisa i bełkotał coś pod nosem.
Lou spoliczkował go z dwóch stron i nasza śpiąca królewna wreszcie się obudziła. Naskoczył na nas, że on leżał na ziemi, a my w najlepsze zabawialiśmy się na łóżku. Chciałam mu powiedzieć, co Lou robił, ale jednak się powstrzymałam. Nie chciałabym, że pokłócili się czy coś.
Po godzinie chłopcy ogarnęli i wrócili do swoich domów. Teraz miałam czas dla siebie. Posprzątałam pokój, pościeliłam łóżko, wzięłam długą, ciepłą kąpiel i postanowiłam przejść się do Corn. Bardzo się ucieszyła z mojej wizyty. Wspólnie opracowałyśmy plan na Greysona. Rozmawiałam z nim trochę i z tego, co wiem to Cornelia mu się podoba...ale niestety ona boi się teraz nawet do niego podejść i pogadać. Niby taka odważna i wygadana, a w miłosnych sprawach wymięka.
Postanowiłyśmy się przejść na zakupy, do kina, do kawiarni. Czyli spędziłyśmy dzień tak jak to zwykle robimy. W drodze do domu spotkałyśmy Nialla.
- Gdzie tak kopytkujecie piękne gazele? - dojebał na wejściu.
- Oh Niall! - szturchnęłam go.
- No co? - spojrzał na mnie marszcząc brwi.
- Mia, powiedz temu panu, że się spieszymy i nie mamy czasu prowadzić z nim konwersacji. - wkroczyła między nas.
- Corn! - trąciłam ją.
- Nie no, spoko. Nie będę się narzucał. - na jego twarzy pojawił się smutek. - Pa, Mia. - przytulił mnie. - Pa Corn... - pomachał jej i odszedł.
- Ale jesteś chamska! To na prawdę świetny chłopak, tak jak wszyscy z zespołu. Powinnaś dać im szansę. - chciałam ją jakoś do nich przekonać.
- Nie ma mowy. - powiedziała stanowczo.
Resztę drogi przebyłyśmy w ciszy. Trochę wkurzyło mnie jej zachowanie. Nie powinna ich tak traktować, bo to na prawdę nie są źli kolesie. Chciałabym, żebyśmy się wszyscy razem przyjaźnili, ale to chyba nie możliwe. Mam nadzieję, że z czasem jednak Corn się do nich przekona.
Przyjaciółka odprowadziła mnie pod dom, przytuliłyśmy się na pożegnanie i weszłam do środka. Rodziców nie było. Włączyłam więc moją ulubioną muzykę na fulla.
"Baby, baby, baby ohh,
Baby, baby, baby noo.
Baby, baby, baby, ohh,
I throught you'd always be mine." - rozlegało się z moich głośników.
Wspominałam, że uwielbiam Justina Biebera? On jest moją inspiracją. Niestety przez to, że tak bardzo go lubię, jestem wyzywana przez wielu ludzi. Połowa mojej szkoły go nie lubi, druga połowa sugeruje się zdaniem tej pierwszej, więc nie mam z kim nawet o nim porozmawiać. Szkoda, że oceniają go, nawet nie poznając jego twórczości, ani jego osoby. Sądzę, że to na prawdę świetny koleś. Pamiętam jego koncert jakby to było dziś...nigdy w życiu tego nie zapomnę. To było spełnienie moich marzeń.
Ogarnęłam, że jest już dość późno, więc ściszyłam muzykę i poszłam przygotować się na jutro do szkoły. Spakowałam książki, przygotowałam to, co ubiorę, wzięłam prysznic i umyłam włosy. Weszłam jeszcze na chwilkę na laptopa. Sprawdziłam twittera, facebooka, a potem przebrałam się w piżamkę i walnęłam się spać. Planowałam jutro nie pójść do szkoły, tylko zasymulować jakąś chorobę, bóle brzucha, cokolwiek. Zobaczymy czy i tym razem moje zdolności aktorskie mnie nie zwiodą.

No i doczekaliście się wreszcie 5 rozdziału! :)
Mam wielką nadzieję, że wam się spodoba, bo ja osobiście jestem z niego zadowolona. :D
Czekam na wasze opinie. :)
Zachęcam do dodawania się do obserwujących!
Pozdrawiam. ♥

niedziela, 23 października 2011

22 responses to Rozdział 5.

  1. Anisa. says:

    Przeszkadzał mi tylko jeden błąd. Chłopacy. Poza tym bardzo mi się podoba, wybuchałam śmiechem bardzo często. Naprawdę udany rozdział :) [help-me-see]

  2. szubi says:

    no i czekam na następny :D haha ^_^
    i chyba setny raz dodaję ten komentarz, brr .

  3. Anonimowy says:

    hahaha, uśmiałam się przy tej notce ;D świetny rozdział, czekam na więcej ;) [btr-here-with-me]
    Kramel

  4. Happy1Dfan says:

    Hahahhh ;d niesamowity jest ;D . Rozwaliły mnie momenty bromancu Harrego i Louis :D. Spać pomiędzy nimi w łóżku - marzenie haha ;D . Rozdział naprawdę wspaniały, czekam na więcej :D ! Oby szybko :D

  5. maggie. says:

    autentycznie jestem na siebie zla, bo mialam przeciez nie kozystac z internetu. ale nie moglam sie powstrzymac, musialam zajrzec na tego bloga. rozdzial jak zwykle wyszedl ci fantastycznie. (juz teraz mowie, ze kiedy tylko narodzil sie u mnie pomysl na pisanie defre, zaplanowalam sobie, ze louis i harry beda gejami, wiec prosze nie wypominac mi pozniej sciagania, czy cos)

    @mir3llieu

  6. Anonimowy says:

    dziecinko to jest bardziej niż zajebiste. *_*
    momenty w pokoju Mii mnie rozwaliły. (: hahahahah
    czekam na następny. !

    @ItsLouisBitch

  7. super ten rozdział ! Harry i Lou wymiatają xd
    zapraszam do mnie http://1directionlove.blogspot.com/

  8. Anonimowy says:

    LOL rodział boski. Cieszę ryjek do monitora jak głupia ;D

  9. @YeahManBaby says:

    Świetny rozdział. Jak każdy zresztą :) Niezła ta akcja z chłopakami była ;D Cały czas się śmiałam :D Czekam na następny :*

  10. Anonimowy says:

    DOdaj do następnego rozdziału dodaj więcej opisu BROMANCE'U (Harry + Louis <3 HOOOOOOOOT ! XDXDXD). Prosiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiię : *** Historia Godna Podziwu ! Pozdrawiam *** Klaudia :******************************

  11. Anonimowy says:

    hahahahaa! No siiikam! ;DD Przyznam, że dzięki twojemu opowiadaniu zaczynam lubić 1D. Bo, jakby co, nie jestem ich fanką, ale nie mogłam się oprzeć pokusie przeczytania twojego bloga ;) I z uśmiechem na twarzy mogę przyznać, że jest jednym z najlepszych jakie czytałam. Gratuluję talentu ;)
    A skoro lubisz JB to zapraszam cię również na mojego bloga http://bieber-simple-smile.blog.onet.pl/ Nie jest taki idealny jak twój, no ale... Never Say Never ;)
    Dodawaj szybko kolejny!

  12. Anonimowy says:

    uwielbiam <3

    xmagkko

  13. Anonimowy says:

    super

  14. Anonimowy says:

    ah... kiedy następny?
    POWINNAŚ WYDAĆ KSIĄŻKĘ!

  15. How2LuvYah says:

    świetny ! a jak Louis przez sen Mie dotykał ;P czekam na nn

  16. Anonimowy says:

    jejku, świetny rozdział. jak i poprzednie. *.* akcje w pokoju genialne, hahahah : DD Harry + Louis, mmm. ^___^ kurde, chciałabym być nią. : ] weszłam na twojego bloga i od razu mi się spodobał. : > czekam na następny. ( ;
    @iBiebsLovatic

  17. k says:

    blog? świetny! nie mogę sie doczekać kolejnego postu :D póki co zapraszam do mnie:
    http://mission----impossible.blog.onet.pl/

  18. Anonimowy says:

    hmm, też nie lubię Justina : X
    ale piszesz zabawnie i ciekawie.

  19. Truskaffka.14 says:

    Leżę i Kwiczę !

    Kocham Cię Jak Nie Wiem Co ! A Ja Się Martwiłam Że Żadnych Utalentowanych Osób Nie Znajdę !

  20. Anonimowy says:

    Ej Ej .
    pisz <3

  21. Anonimowy says:

    - Gdzie tak kopytkujecie piękne gazele? - dojebał na wejściu. ~lolol, BOW DOWN. XD

    @DutttyLove

  22. Anonimowy says:

    - Powiedzcie mi coś szczerze. - wtrąciłam się nagle. - Czy wy jesteście...no...biseksualni? - zapytałam głupio.
    - Tak! - krzyknął Lou.
    - Nie! - odpowiedział Harry.
    - Ej! - Lou spojrzał na niego jakby chciał go zabić po czym obydwoje zaczęli się śmiać jak idioci. hehh

Prześlij komentarz

O mnie

Moje zdjęcie
Agata. (;
I'm just a ordinary girl. (:
Wyświetl mój pełny profil

Archiwum

Obserwatorzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.